® LB

Był tłusty, niezbyt dobrze pachniał (albo pachniał inaczej), w smaku też nie był najlepszy, ale mama zmuszała mnie i rodzeństwo do spożywania go i dzięki temu wszyscy uniknęliśmy krzywicy. Kto nie pił tranu w domu, musiał pić go w szkole.

O: Czy uprawia Pani jakieś sporty?

P. K. P.: Chodząc do liceum grałam w piłkę ręczną. W tej chwili jedyne sporty, które uprawiam to jazda na rowerze i spacery. Bardzo lubię na rowerze zwiedzać okolicę.

M: Czy bardziej lubi Pani wakacje, czy rok szkolny? Gdzie najbardziej lubi Pani spędzać wakacje?

P. K. P.: Wakacje kocham, ale lubię też rok szkolny. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy z dziećmi. Wiem, że gdy odejdę na emeryturę, to będzie mi bardzo brakowało pracy w szkole, którą sobie niezmiernie cenię. Zwykle jest tak, że w czasie wakacji tęsknię za szkołą, a w czasie roku szkolnego marzę o wakacjach. Lubię zwiedzać obce kraje. Zauroczyła mnie Francja. Bardzo chciałabym tam jeszcze wrócić. Byłam na Lazurowym Wybrzeżu, ale marzę jeszcze o zwiedzeniu miast francuskich. Jadłam żabie udka, a także ślimaki! Żabie udka są podobne w smaku do kurczaków. Bardzo polubiłam też francuskie przyprawy i od razu zaopatrzyłam się w różne francuskie zioła, by zacząć je stosować w swojej kuchni. 

M: Czy może nam Pani opowiedzieć o poprzednich wakacjach, może coś o Maroko?

P. K. P.: Po raz pierwszy byłam w Afryce. Wycieczka trwała dwa tygodnie. Wyjazd był podzielony na dwie części, w pierwszym tygodniu zaplanowane było głównie zwiedzanie w okolicach miejscowości Casablanca czy Rabat, drugi tydzień był przeznaczony na wypoczynek na plażach Atlantyku. Maroko jest bardzo przyjemnym krajem, ludzie są mili i przyjaźni oraz pozytywnie nastawieni do turystów. Wypoczęłam i byłam bardzo zachwycona Marokiem, osiołkami, wielbłądami…

O: Jeździła Pani na osiołku i wielbłądzie?

P. K. P.: Udało mi się zaliczyć przejażdżkę na osiołku, ale na wielbłądzie niestety nie. Wzięłam udział także w dodatkowych wycieczkach do oazy i zwiedzałam ją właśnie na osiołku.

M: Czy zainteresowały Panią szczególnie jakieś marokańskie potrawy?

P. K. P.: Bardzo zasmakowały mi melony. W Polsce też można je kupić, ale są dużo mniejsze i nie tak smaczne. Melony w Maroko osiągają niejednokrotnie rozmiary dyni. Kosztowałam także przepysznych oliwek. Polecam.

O. M.: Serdecznie dziękujemy za rozmowę.

P. K. P.: Ja również dziękuję i życzę wszystkim uczniom wspaniałych wakacji!

Rozmawiały: Magda Korzekwa i Ola Rykała

Gimnazjalna Gazeta Uczniów „Luz News" czerwiec 2005 (II)  nr 6

Ola: Dlaczego wybrała Pani nauczanie biologii?

Pani Krystyna Ptak: Zupełnie przypadkowo wybrałam biologię, ponieważ w moich planach było zawsze wychowanie fizyczne. Gdy zaczęłam pracować w szkole, po skończonym Liceum Pedagogicznym, byłam przygotowana do uczenia wszystkich przedmiotów i między innymi zaczęłam uczyć biologii. Wtedy polubiłam ten przedmiot, choć zawsze lubiłam roślinki i zwierzątka. J Następnie rozpoczęłam studiowanie na Uniwersytecie Śląskim, na wydziale biologii i zostałam nauczycielem tego przedmiotu.

Magda: Co poradziłaby Pani uczniowi, który nie lubi się uczyć biologii lub chemii?

P. K. P.: To jest bardzo trudne pytanie, ponieważ każdy ma swój ulubiony przedmiot i jeśli nie lubi się czegoś uczyć, to bardzo trudno jest go do tego zmusić. Proponowałabym, aby najpierw starał się polubić sam przedmiot, a potem dopiero uczenie się go. Uczeń powinien znaleźć w danym przedmiocie coś, co go interesuje i wtedy łatwiej będzie mu przyswajać wiedzę. Każdy powinien też pamiętać o tym, że znajomość biologii oraz chemii będzie w życiu bardzo potrzebna.

O: Czy jako uczennica dostała Pani kiedyś najniższą ocenę, jaką była dwója?

P. K. P.: Oczywiście. Byłam taką samą uczennicą, jak każda inna i zdarzało mi się dostawać dwóje.

O: Czy to była ocena z biologii?

P. K. P.: Czy z biologii? Nie pamiętam. Kończyłam szkołę podstawową bardzo, bardzo dawno temu... Można by powiedzieć, że to było kilkadziesiąt lat temu, bo w latach sześćdziesiątych.

M: Czy chodząc do szkoły miała Pani jakieś przezwisko?

P. K. P.: Wiele. Wraz z kolegami i koleżankami różnie się nazywaliśmy. Gdy chodziłam do Liceum Pedagogicznego, to profesor z matematyki nazywał mnie „Ptaszyną".

M: Powiedziała Pani, że zawsze lubiła roślinki i zwierzątka. Jakie jest Pani ulubione zwierzę?

P. K. P.: Lubię psy. W mojej rodzinie mam jednego ulubieńca, który nazywa się „Nikuś" - jest moim pupilem. Lubię tez bardzo żółwia mieszkającego w mojej klasie. W każdej wolnej chwili podchodzę do jego akwarium. Nie ma imienia, ponieważ uczeń Karol, od którego go dostałam, powiedział, że miał po prostu „Żółwia".

O: Podobno będąc dzieckiem musiała Pani pić tran. Czy może Pani powiedzieć, jak smakuje taka słodycz?

P. K. P.: To prawda, musiałam pić tran tak, jak inne dzieci. Piło się go w celu uzupełnienia witamin. Pamiętam, jak u mnie w domu stała taka ogromna butla i każdego dnia trzeba było trochę tranu wypić .

        ROZMOWA „LUZ NEWS"

Profesor od matematyki nazywał mnie
„Ptaszyną"!

Str. 3

Od ponad ćwierć wieku Pani mgr Krystyna Ptak uczy biologii i chemii w naszej szkole. Całe swoje życie poświęciła temu miejscu. To dzięki Niej poznajemy jedną z ciekawszych dziedzin nauki, biologię, odkrywamy piękno otaczającego nas świata, uczymy się szanować przyrodę, co roku wychodzimy „sprzątać świat", zbieramy zużyte baterie, sadzimy drzewa. Pod Jej okiem przygotowujemy się do olimpiad biologicznych i konkursów ekologicznych i, co najlepsze, zdobywamy w nich czołowe miejsca. My, uczniowie szkoły w Boronowie, niezmiennie nazywamy Ją po prostu Panią Ptak. Ona uczyła nas, nasze rodzeństwo i naszych rodziców. Zawsze była pogodna, wesoła, ale surowa. Nauczyła nas solidnego podejścia do nauki. Przed jej donośnym i czasami ochrypłym już głosem drżeliśmy, zwłaszcza przed klasówką i pytaniem na środku, chociaż to zdarzało się rzadko. Była, jest i będzie żywą legendą boronowskiej szkoły. Jej sposobu przekazywania wiedzy nie zastąpi żaden podręcznik. Zapamiętamy Ją jako wspaniałego nauczyciela.

Pani Ptak w tym roku opuszcza szkolne mury i przechodzi na emeryturę. Z pewnością szkoła w Boronowie bez p. Krystyny Ptak, której nazwisko idealnie pasuje do nauczanych przedmiotów, nie będzie już taka sama…

W najlepszej sytuacji są trzecioklasiści, gdyż razem z panią Krystyną opuszczają ZPO. Na zawsze zapamiętamy wspaniałe lekcje, podczas których odkrywaliśmy i rozwijaliśmy swoje pasje.

Ostatnia klasa, której pani K. Ptak jest wychowawczynią, to „niesportowa" druga. We wrześniu uczniowie tej klasy poznają nowego wychowawcę. Postanowiłyśmy porozmawiać z Panią Krystyną o jej szkolnych latach, pasjach, wakacjach…

R  O  Z  M  O  W  A     Z     P  A  N  I  Ą    K  R  Y  S  T  Y  N  Ą     P  T  A  K

Powrót