W poniedziałek 7 lutego odbył się szkolny etap konkursu recytatorskiego. Niestety w kategorii gimnazjalnej nie można było spodziewać się wielkiej rywalizacji. Do konkursu w najstarszej kategorii wiekowej przystąpiły bowiem zaledwie cztery gimnazjalistki!

Konkurs odbył się w „siłowni". Komisja konkursowa w składzie p. Bożena Ledwoń, p. Anna Matysiakiewicz, p. Joanna Rutkowska, p. Jarosław Sobol, p. Joanna Woszczyna po krótkiej naradzie zdecydowała, którzy z uczestników szkoły podstawowej i gimnazjum wystąpią w etapie gminnym i przyznała poszczególne miejsca.
(
O tym, kto wygrał czytajcie na ostatniej stronie)

Gminny etap konkursu recytatorskiego odbył się 11 lutego w Gminnym Ośrodku Kultury. Komisja konkursowa w składzie: p. Irena Brol, p. Gabriela Tomalka, p. Stefania Żyłka zdecydowała, że w etapie powiatowym w Lublińcu Boronów będzie reprezentować trzech uczestników z każdej kategorii wiekowej.

Szczęście sprzyjało także naszym reprezentantom w Powiatowym Konkursie Recytatorskim. Maria Sowa z II kategorii wiekowej otrzymała wyróżnienie, a Krystian Hanulok i Tomasz Sowa (I kat. wiekowa) oraz Magda Korzekwa (III kat. wiekowa) wystąpią w Finale XVII Regionalnego Konkursu Recytatorskiego w Częstochowie. M. K.

Z pięknego snu wyrywa nas budzik. Wstajemy przed ósmą (my, czyli uczniowie trzecich klas). Zaraz po przebudzeniu uświadamiamy sobie to, co czeka nas dzisiejszego dnia, który - jak zwykle - zaczął się stanowczo za wcześnie. Bez entuzjazmu ubieramy się i połykamy od niechcenia śniadanie. Usiłujemy zjeść dużo i zdrowo - to podobno sprzyja myśleniu (chociaż niektórzy nadal jedynie myślą, że myślą..). Teraz pozostaje już tylko marsz do szkoły. Po drodze dostrzegamy kudłate, bezpańskie psy, które z entuzjazmem biegają po trawnikach. Wyglądają na zadowolone. Nic dziwnego... One nie muszą chodzić do szkoły i nie zdają żadnych egzaminów. Czy jesteśmy w tej chwili szczęśliwsi Jest pochmurny, lutowy dzień. od nich...? Masa pytań kłębi się w naszych głowach. Po co ten stres? Po co ten egzamin? Po co ta szkoła? Za chwilę pojawia się myśl: a może by tak pójść nad Leńcę, pograć w karty lub szachy, zapomnieć o szkole i nauce…?

O świecie…? Jednak już po chwili odzywa się w nas ta bardziej ambitna i odpowiedzialna część siebie. Uczę się po to, żeby żyć. Cogito ergo sum…Myślę, więc jestem - powtarzamy słowa Kartezjusza (niektórzy w tym momencie znikają...). W codziennym życiu nie ma zakazu myślenia. Ale też nie ma takiego obowiązku. Zmęczeni natłokiem tak wzniosłych myśli docieramy do szkoły. Szatnia, korytarz... Po chwili mijamy uśmiechnięte dzieci z przedszkola. Właśnie idą umyć ręce przed śniadaniem. Jadą „pociągiem" i śpiewają. To były czasy - myślimy.

Dochodzi godz. 830. Losujemy numery ławek, trzymamy w rękach przeróżne przedmioty (maskotki, batoniki i ołówki), umownie zwane przyborami szkolnymi. Wchodzimy do „małej" sali gimnastycznej. Teraz wszystko toczy się już szybko.

W rękach pani Dyrektor dostrzegamy zaklejoną kopertę, a już po chwili mamy przed sobą test. Regulamin, liczenie stron i… czas, start!

Po stu dwudziestu minutach wyrywamy się ze świata „Dziadów", „Uśmiechu dzieciństwa" czy tekstów piosenek Edyty Geppert (czy naprawdę „Kocham cię, życie?"...).

Oddajemy test i… natychmiast odzyskujemy zdolność logicznego myślenia! Tylko dlaczego tak późno? Wracamy na lekcje, mijając drugoklasistów, zmierzających do sali, w której będą pisać „badanie wyników".

Wyruszamy w drogę powrotną do domu, a jutro czeka nas kolejny sprawdzian wiedzy.

Mija kilkanaście godzin... Tak, jak wczoraj, budzimy się po zbyt krótkim śnie. Historia zatacza koło, choć często wychodzi poza okrąg. Dzisiaj jesteśmy jednak spokojniejsi. Trening czyni mistrza... Znowu przez

sto dwadzieścia minut męczymy się z zadaniami. Tym razem usiłujemy okiełznać funkcje, mapy, energie i reakcje.

Czas ucieka nieubłaganie... Wychodzimy z sali i nagle uświadamiamy sobie, że zaliczenie takiego egzaminu to nic wielkiego. To wszystko było przecież tylko na próbę. Ale nawet prawdziwy egzamin szkolny można zdać „inaczej", czyli... powtórzyć. Gorzej z egzaminem z życia. Tutaj trudniej o powtórkę. A jeszcze trudniej
o świadectwo z czerwonym paskiem.

Może dlatego, że najtrudniejszego sprawdzianu na tej ziemi nie wymyślają ziemscy egzaminatorzy… M. K.

Luz News

Str. 2

Gimnazjalna Gazeta Uczniów „Luz News"   luty 2005   nr 4

WYDARZENIA


® LB

Powrót